Zejście przez woskowe ucho. Spotkanie na wystawie Justyny Mędrali


W najgłębszej przestrzeni Galerii, do której prowadzi zawiły, pachnący woskiem, elastyczny korytarz, zainstalowała się organiczna struktura. Względem niej artystka Justyna Mędrala ma aspiracje badawcze. Ciągle coś uzupełnia, poprawia i przekształca. Zmierza do niewyraźnego celu, po osiągnięciu którego teoretycznie dostąpi daru poznania. Organiczne konstrukcje i zadymione wizerunki mają być pomocne w odkrywaniu prawdy o „Maszynie”, która, jak głosi tytuł wystawy, „była pod takim wrażeniem, że sama na siebie spadła”. W rzeczywistości proces okazał się dłuższy niż można było to jeszcze kilka miesięcy temu podejrzewać, a cel odleglejszy. Rozciąganie perspektywy badawczej pozwoliło na rozwinięcie się objawów atawistycznej rozkoszy pracy. Wciąż trwają ustalenia, kim lub czym jest ten tajemniczy wehikuł. Wciąż pojawiają się nowe dane do interpretacji i wspomnienia warte analizy, dygresje i odstępstwa od wcześniej obranej ścieżki poznania. Artystka w czasie udostępniania ekspozycji wytrwale pracuje nad pozyskaniem dodatkowych informacji. Gromadząc kolejne wyobrażenia i ustalając zapomniane właściwości „Maszyny”, zagęszcza wizualność ekspozycji, czyniąc ją ekspresyjną strukturą otwartą, znaczeniowo gęstą i dowcipną.

Podczas spotkania z artystką i kuratorem wystawy Krzysztofem Siatką spróbujemy odgadnąć tajniki metody badawczej, czyli artystycznego instalowania półprzeźroczystej kurtyny.